Recenzja w prasie

Grzegorz Kapołka Trio BLUE BLUES III

Box Music

Grzegorz Kapołka jest muzykiem doświadczonym, autorem wielu albumów nagranych z innymi wykonawcami, jak choćby Irek Dudek, Martyna Jakubowicz, Young Power czy Golec uOrkiestra, oraz kilku krążków sygnowanych własnym nazwiskiem. Jego umiejętności gitarowe potwierdzone zostały w ubiegłych latach przez czołowe lokaty w rankingach polskich gitarzystów bluesowych i blues-rockowych, i wydawać by się mogło, że niczym już nas nie zaskoczy. Na szczęście stało się inaczej! Album zatytułowany skromnie "Blue Blues 3" i sygnowany przez formację Grzegorz Kapołka Trio, uważam za jego najdojrzalszą realizację fonograficzną. Kapołka prezentuje się jako gitarzysta niezwykle wszechstronny, swobodnie i z wdziękiem dialogujący ze stylistyką tak różnych mistrzów gitary jak Chet Atkins, Wes Montgomery, John Scofield czy Joe Satriani. Przyznam się Państwu, że od miesiąca budzi mnie dziesiąta ścieżka zatytułowana po prostu "Satriani", mogę więc zaświadczyć, że dzień rozpoczęty (po pacierzu!) z polskim Satchem jest pełen zdrowej energii. Potężne brzmienie, podwójna stopa pastwiąca się nad centralką (Grzegorz Poliszak) i pełna pasji improwizacja gitarowa z zastosowaniem wszystkich, tak charakterystycznych dla autora "Time Machine", gitarowych patentów (praca wajchy, wibrato, rozmaitość technik wydobywania dźwięku). Ciekawe, że Kapołka w tym utworze zbliżył się do Satcha również brzmieniowo. Warto tutaj powiedzieć, że "Satriani" zagrany został na Ibanezie mod. Frank Gambale, na pasywnej przystawce przy mostku Dual Sound firmy DiMarzio. Do tego piec Randall RG 75, procesor Korg A-2 i Volume pedał Ernie Ball. Efekt znakomity! Ale "Blue Blues 3" to nie tylko "Satriani". Słabych kawałków na płycie nie ma, są tylko bardziej i mniej interesujące kompozycje. Tych bardziej interesujących jest zdecydowanie więcej, jak choćby utwór gitarzysty basowego, Dariusza Ziółka pt. "B.A.C.H. Bach, Bach". Przy okazji warto powiedzieć, że jest to kolejna świetna płyta tego basisty, który z pewnością należy do ścisłej czołówki polskich basistów "melodyków" (w odróżnieniu od "slaperów"). Cóż, nie zdołam w tak krótkiej recenzji opowiedzieć o wszystkich kompozycjach Grzegorza Kapołki (dziesięć z dwunastu). Powiedzmy zatem na zakończenie, że trafiła się nam gitarowa płyta na europejskim poziomie, i że w związku z tym, to omówienie jest i ma być utrzymane w tonie entuzjastycznym, co - mam nadzieję - potwierdzą miłośnicy elektrycznej gitary masowo, zamawiając w sklepie internetowym "Blue Blues 3". Dlaczego? Bo warto uczyć się od najlepszych.


Krzysztof Kuczkowski

Źródło: Top Guitar (Marzec/Kwiecień 2009)


Grzegorz Kapołka Trio BLUE BLUES III

Box Music

Grzegorz Kapołka jest moim jednym z najbardziej ulubionych gitarzystów bluesowych (który także świetnie wypowiada się w innych obszarach stylistycznych, np. jazzowych). Oprócz ogromnych umiejętności technicznych posiada to, co jeszcze znacznie najbardziej cenię w muzykach, czyli zdolność do autentycznego mówienia językiem dźwięków. I nie chodzi tu o zdolność budowania ekspresji, znajomość przepięknych fraz, czy też fascynowanie wirtuozerią. Problem dotyczy emocjonalnej wiarygodności, a Kapołka - moim zdaniem - takową uosabia. Blue Blues 3 zamyka trylogię gitarzysty poświęconą muzyce powstałej z wymieszania elementów akustycznej kultury Starego Kontynentu z archetypem muzycznym Afryki. Każda z części tryptyku prezentuje odmienny pod względem estetycznym i wyrazowym wizerunek bluesa. Ta, oceniana teraz, sięga do dość daleko oddalonych jego granic. Ukazuje nam, jak ogromne istnieje terytorium jego różnych konwencji. Sugeruje tym samym, że może się w przyszłości okazać, że jego horyzontów nawet nie potrafimy sobie dzisiaj wyobrazić. Partnerują Kapołce w penetracjach obszarów bluesa znakomici instrumentaliści: Dariusz Ziółek na gitarze basowej i Ireneusz Głyk na zmianę z Grzegorzem Poliszakiem na perkusji. Razem z liderem przecierają nowe szlaki, odwołując się do idei Scotta Hendersona. Ten guru wielu najlepszych gitarzystów świata pierwszy odkrył możliwości, kryjące się w łączeniu wyrafinowanej akordyki i niebanalnej melodyki z bluesowymi źródłami. Tuzin pozycji zamieszczonych na płycie (dekalog stworzył Grzegorz, a pozostałe Dariusz, w tym zaskakujące, a odnoszące się do dźwięków b, a, c, h, czyli nazwiska Bach) to gratka dla wszystkich, oczekujących niebanalnej ekspresji, a lektura obowiązkowa dla bluesfanów i interesujących się wszelkimi nurtami gitarzystów improwizujących.


Piotr Kałużny

Źródło: Muzyk (1/2009)


Grzegorz Kapołka Trio BLUE BLUES III

Box Music

"Blue Blues III" to tytuł kolejnej autorskiej płyty śląskiego gitarzysty i kompozytora Grzegorza Kapołki. Wierzę, że autora płyty nie trzeba szczególnie przedstawiać, gdyż jest muzykiem o dużym już dorobku artystycznym i fonograficznym. Znany zarówno ze swoich autorskich dokonań jak też ze współpracy z muzykami takimi jak Ireneusz Dudek, Grażyna Łobaszewska czy Golec Orkiestra, a także z działalności w formacji "Young Power" i Grzegorz Kapołka Band. Nazywany przez wielu cenionych dziennikarzy muzycznych "wybitnym, wirtuozem gitary i zjawiskiem na polskiej scenie bluesowej", od lat komponuje i nagrywa płyty, na których w sposób bardzo pomysłowy przenikają się różnorodne brzmienia i gatunki muzyczne. Płyty te niezwykle ciężko jest jednoznacznie określić właśnie ze względu na niejednorodność występujących stylów. Do takich płyt należy też ostatnia "Blue Blues III", która jest jak gdyby kontynuacją wcześniejszych projektów "Blue Blues" (1999) oraz "Blue Blues 2" (2001). Obie wymienione płyty zdobyły uznanie fachowców i zebrały entuzjastyczne oceny, przy czym "Blue Blues 2" została uznana za najlepszą bluesowa płytę roku 2001 a w wysoko cenionym miesięczniku MUZYK doczekała się określenia: " .....najlepsza płyta bluesowa nagrana kiedykolwiek w Polsce". Po kilkakrotnym wysłuchaniu "Blue Blues 3" głęboko wierzę, że ona także spotka się z równie entuzjastycznym przyjęciem przez rynek muzyczny. Płyta zawiera 12 utworów instrumentalnych, w których Grzegorzowi Kapołce towarzyszą wybitni muzycy, znani z wcześniejszych wspólnie zagranych projektów ("Blue Blues" i "Blue Blues 2" ). Dariusz Ziółek basista, a przy okazji autor dwóch utworów na płycie "B.A.C.H. Bach, Bach" i "Miętuski dla babci". Na perkusji zmieniają się Ireneusz Głyk i Grzegorz Poliszak a jako gość tamburynem urozmaicił brzmienie całości syn Grzegorza Kapołki - Alan Kapołka. Z pewnością, gdyby nie opis na płycie długo zastanawiałabym się, w którym utworze Alan zasiądzie za perkusją, gdyż to właśnie perkusyjny jego popis miałam okazję zobaczyć przy okazji nagrania z bigbandowych warsztatów w Jaworznie. Zgodnie z opisem umieszczonym na płycie Alan Kapołka "podgrywał" jednak na tamburynie. Już od pierwszych rozbrzmiewających riffów słychać, że Grzegorz Kapołka wsparty sekcją rytmiczną złożoną notabene z samych indywidualności muzycznych, nie mógł zrobić nic banalnego, prostego i łatwego w odbiorze. Słuchając poszczególnych utworów ma się wrażenie, że oto nastąpiła dyfuzja stylów i powstał nowy gatunek muzyczny, w którym bezpiecznie obok siebie mogą brzmieć jazz, rock, blues. Jazzująca? Bluesowa? Jazz - bluesowa? A może Jazz- blues- rockowa? Niestety ta płyta nie daje łatwych odpowiedzi. Każdy zarejestrowany na niej utwór to nic innego jak melanż jazzu, bluesa i rocka zagrany tak, że ma się odczucie, iż te odmienne od siebie gatunki idealnie potrafią przeniknąć się wzajemnie i stworzyć jak gdyby inny wymiar muzycznej przestrzeni to według mnie dowód na to, że blues, jazz i rock mogą funkcjonować bezpiecznie obok siebie. Zabawa muzyczna i eksperymenty na tej płycie nie mają końca. Każdy z utworów to kalejdoskop ciekawych brzmień, i rozwiązań muzycznych, a także aury która sprawia, że pomimo, iż na płycie pada tylko jedno słowo to muzyka stworzona przez Grzegorz Kapołka Trio mówi do nas swoim własnym językiem. I odnoszę wrażenie, że przenosi nas dokładnie tam gdzie chce...a gdzie to sugerują między innymi tytuły........Dodam tylko, dla ułatwienia, że Imielin to miasto, Bach - no cóż wiadomo, Chet - to Chet Baker amerykański trębacz jazzowy, Satriani - wiadomo itd. Sądzę, że z powodu licznych eksperymentów płyty "Blues Blue 3" nie uda się przesłuchać jednorazowo. Chcąc poznać wszystkie zawarte na niej muzyczne niespodzianki należy kilkakrotnie wcisnąć przycisk repeat podczas odsłuchiwania utworów - wtedy dopiero można zauważyć to co niekiedy "niewidzialne dla oczu" - jej drugie dno - dedykacje, muzyczne podteksty i interesujące rozwiązania stylistyczne. Na uwagę zasługują też solowe popisy muzyków, których nie zabrakło w żadnym utworze. Osobiście mogę jedynie podziękować zespołowi Grzegorz Kapołka Trio za tę płytę. I polecić chociaż "polecam", to chyba zbyt słabe słowo w tym wypadku - ja raczej proszę, żeby każdy komu nieobca jest muzyka zapomniał/zapoznał się z tą płytą.


Anna Kwasiborska

Źródło: blues.media.pl


Rybnik Blues Festival

Festiwal już za nami - to fakt... ale, to co przeżyłam słuchając Quartetu Grzegorza Kapołki - na długo pozostanie w mojej pamięci - TO BYŁ KOSMOS !!!!!!!!!!


Kora_ (bluespatronize)

Źródło: www.blues.com.pl


Rybnik Blues Festival

11 marzec 2007, g. 1:10
Ja już po festiwalu... Uff jak gorąco ;] Brak mi słów na określenie tego co przez te dwa ostatnie dni przeżyłem w auli Politechniki Śląskiej. [...] Następnie Mr. Blues & friends. Podobało mi się wkomponowanie skrzypiec do całości. Gościnnie pokazał się Grzegorz Kapołka który razem z resztą zespołu pokazywali jak można swobodnie i pięknie grać solówki. Kolejny zespół: Grzegorz Kapołka Quartet. Byłem zachwycony, kiedy perkusista Grzegorz Paliszak wybił pierwszą solówkę. Jeśli chodzi o Kapołkę i Ziółka no to po prostu klasa i genialne brzmienie. Nic dodać nic ująć. Jeden drugiego prześcigał w technice i improwizacji. Niczego sobie był też Piotr Kalicki który zagrał zamiast Tomasza Paly na organach. Jestem naprawdę zachwycony całością. Publiczność zachowywała się świetnie. Gromkie brawa po każdej dłuższej solówie i owacje na stojąco pod koniec to było coś. [...]


Radek cHoMiKsson

Źródło: RBF


Jazzed by "Grzegorz Kapołka Trio"

Co robi przeciętny mieszkaniec Jastrzębia w czwartkowy wieczór? Zazwyczaj nic ciekawego: telewizja, kolacja, sen. Ot, tak, po prostu sobie odpoczywa. Są jednak ludzie, dla których wieczorny relaks nie kończy się na oglądaniu TV (ba! nawet się tą czynnością nie zaczyna), to zaś świadczy o ich nieprzeciętności. Ludzie ci wychodzą wieczorami ze swych mieszkań i idą na poszukiwania kultury.

Udają się do kina, na wystawę, czy do zwykłego pubu (bo przecież właśnie tam kultura jest najbardziej żywa!). Wśród tej nielicznej rzeszy istnieje względnie stała - choć jednak ciągle powiększająca się - grupa, która z utęsknieniem czeka na organizowane przez MOK koncerty jazzowe. Tradycyjnym już miejscem stała się dla nich kawiarnia "Centrum". Ponieważ koncerty takie zdarzają się tylko kilka razy w roku, zapaleni melomani kupują bilety z co najmniej kilkudniowym wyprzedeniem. Daje im to pewne wejście i wybór miejsca podczas koncertu.

Kawiarnia "Centrum" to miejsce magiczne. Choć - paradoksalnie - zwykle odbywają się w niej dyskoteki, to w dniu koncertu wnętrze zmienia się nie do poznania. Półmrok, świece, niewielka scena i pełna sala tworzą niesamowity klimat. Stąd każdy koncert zawsze ma w sobie coś magicznego. Tak też było w czwartkowy wieczór, 19 II 2004 r., kiedy w stałym dla siebie miejscu odbył się koncert jazzowy GRZEGORZ KAPOŁKA TRIO (był to pierwszy tego typu koncert w tym roku, choć MOK zapowiadział najbliższy dopiero na wiosnę; więc chwała mu za to!).

Grupa w składzie:

- Grzegorz Kapołka - gitara
- Dariusz Ziółek - gitara basowa
- Ireneusz Głyk - perkusja


dała słuchaczom znakomity koncert. W ciągu niespełna 2 godzin grupa z Grzegorzem Kapołką na czele zagrała 13 brawurowo wykonanych kawałków (zarówno autorskich, jak i coverów). Nie był więc niespodzianką potrójny bis. Choć miał to być koncert jazzowy, w repertuarze znalazły się głównie utwory oparte na skali bluesowej (m.in. ociężały "Bear’s Blues", czy "Warsaw Song"). Nie zabrakło jednak i elementów jazzu, a także rytmicznej samby czy funky. Jednym słowem: zaaplikowano słuchaczom porcję naprawdę dobrej muzyki. Jedyną przeszkodą w prawdziwym i niczym niezmąconym przeżywaniu konstrukcji dźwiękowych był dla niektórych (w tym niestety dla autorki tego tekstu) fakt siedzenia w odległości ½ metra od kilkuset-watowego głośnika...

Wywiad z Grzegorzem Kapołką ...

A oto co w swych folderach przedkoncertowych napisał o zespole MOK:
Grzegorz Kapołka, Dariusz Ziółek i Ireneusz Głyk to ścisła czołówka polskiego jazzu. Występują w różnych projektach jazzowych oraz współpracują z takimi zespołami i wykonawcami jak: Martyna Jakubowicz, Jose Torres, Krzysztof Ścierański, Krysytna Prońko, Ewa Uryga, Tomasz Stańko, Ireneusz Dudek, Mietek Szcześniak, Natalia Niemien, czy "Golec uOrkiestra". Praca basisty, Dariusza Ziółka, obfituje w świetne technicznie, melodyjne solówki, a basista razem z perkusistą, Ireneuszem Głykiem, tworzą doskonalne rozumiejący się tandem, zapewniający gitarzyście nienaganną pulsację, bezbłędnie utrzymujący niezawodny rytm. Koncerty muzyków przyjmowane są bardzo owacyjnie przez publiczność przychodzącą na ich wirtuozowskie popisy.


Kilka słów o liderze zespołu:
Grzegorz KAPOŁKA - absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej AM w Katowicach. Już w okresie studiów brał udział w takich festiwalach jak: "Jazz Juniors", "Jazz nad Odrą". Od 1985 r. współpracował z różnymi formacjami Irka Dudka ("Irek Dudek Blues Session", "Big Boggie Band" oraz "Shakin’ Dudi"). W 1985 r. nagrał pierwszą płytę z Irkiem Dudkiem "Irek Dudek N 1", potem jeszcze "Nową Płytę". W 1986 r. rozpoczął współpracę z zespołem "Young Power", realizując z nim płytę "Young Power" oraz występując w Sali Kongresowej na festiwalu "Jazz Jambore ‘86". Współpracę zamknął ostatni koncert "Young Power" w Berlinie w 1991 r. Ze swym zespołem "Grzegorz Kapołka Band" koncertował w Estonii oraz Niemczech. Z Irkiem Dudkiem grał koncerty w Niemczech, Holandii oraz Luksemburgu. W 1987 r. zrealizował płytę "Brzydcy" z Grażyną Łobaszewską. Na stałe współpracuje z takimi formacjami jak: "Mr DJ Jarka Janusa", "Ewa Uryga The Soul of Music", "The Things Bronka Dużego", "Skolias Blues Orchestra" oraz z grupą "Wojtek Staroniewicz Elektric Quintet". Współpracował również z Krystyną Prońko w zespole "Super Session" oraz takimi muzykami jak: Zbigniew Jakubek, Krzysztof Ścierański, Ewa Bem, Adam Went i wielu innych. Nagrał również CD "Mr DJ" z dwiema gwiazdami jazzu światowego: amerykańskim gitarzystą Frankiem Gambale - w kategorii fasion, od 10 lat gitarzystą Nr 1 na świecie (8 lat wspópracy z zespołem Chick’a Corei) oraz Robinem Eubanksem - czołowym puzonistą amerykańskim. W 1996 r. wydał swoją pierwszą autorską płytę "I’m believing" z udziałem gwiazd polskiego jazzu, a następnie "Blue Blues". "Blue Blues II" to płyta, do udziału w której zaproszeni zostali: Tomasz Stańko, Ewa Uryga, Kuba Badach, Bronek Duży, Henryk Gembalski.


Sylwia Holeksa

Źródło: JasNet


Bracia Golec i blues

W środę, 13 marca, swoją oficjalną premierę ma najnowsze dzieło grupy Golec uOrkiestra, zatytułowane "Golec uOrkiestra - Kiloherce prosto w serce". Skład zespołu poszerzył się niedawno o jednego muzyka. Nowym członkiem rodzinnej formacji został znany bluesowy gitarzysta Grzegorz Kapołka, który na płycie zagrał prawie we wszystkich utworach. I choć fanów grupy na albumie czeka sporo niespodzianek, to Golec uOrkiestra nie gra bluesa, przynajmniej na razie.

Tym razem bluesa raczej nie usłyszycie. Chociaż nagraliśmy jeden taki utwór, który się na tej płycie nie zmieścił. Na tym albumie Grzegorz wprowadził swoją grą na gitarze bardziej klimaty hiszpańskie i rosyjskie, gra m.in. na banjo i kierował się bardziej w stronę muzyki rozrywkowej, aniżeli typowego bluesa. Ale jego gra zdecydowanie się wyróżnia i nadaje naszej muzyce nowego charakteru. Nie ma rockowego grania, a jest bardziej granie akustyczne. Co do następnego albumu to wszystko jest możliwe, niczego nie możemy wykluczyć, może tak się stanie. Mamy parę pomysłów na zaprezentowanie bluesa i jazzu w nowej, przyswajalnej przez szerszą publiczność formie.


Źródło: Radio Maks


Koncert "Requiem dla bluesmana" i spektakl muzyczno-poetycki w wykonaniu uczestników warsztatów literackich zorganizował Młodzieżowy Ośrodek Pracy Twórczej w Dąbrowie Górniczej z okazji zaduszek.
GRZEGORZ KAPOŁKA, IRENEUSZ GŁYK oraz DARIUSZ ZIÓŁEK zaprezentowali kompozycje wybitnych, często już nieżyjących muzyków bluesowych i jazzowych, takich jak Miles Davis czy John Coltran.

-W koncercie wystąpiły muzyczne indywidualności
- mówi Anna Podsiedlik, organiator imprez MOPT-u. - Grzegorz Kapołka jest gitarzystą współpracującym aktualnie z Martyną Jakubowicz, autorem trzech płyt wysoko ocenionych przez krytyków, muzykiem sesyjnym takich grup jak Shakin' Dudi czy Golec uOrkiestra.

Ireneusz Głyk to laureat Festiwalu Jazz Juniors 91 oraz dwukrotnie Międzynarodowego Konkursu Improwizacji Jazzowej, współpracownik wielu znanych artystów. Z kolei Dariusz Ziółek, który prowadzi u nas młodzieżowe grupy muzyczne, nagrał ze wspomnianym już Grzegorzem Kapałą płytę "Blue Blues", a na wydanie czeka jego pierwsza płyta solowa, gdzie znajduje się 10 standardów jazzowych nagranych wyłącznie na gitarze basowej.

Doświadczenie i ogromne umiejętnosci tych osób nadały naszej imprezie bardzo liryczny charakter. Jest to jeden jedyny wieczór w roku, kiedy można się zatrzymać i pozwolić sobie na chwilę nostalgicznej refleksji. Mimo, że nasza inicjatywa skierowana była głównie do uczniów szkół ponadgimnazjalnych, na sali nie zabrakło również nieco młodszej młodzieży.
/ŁP/


Źródło: Wiadomości Zagłębia


PRASA NAPISAŁA:

Grzegorz Kapołka jest absolwentem Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowickiej Akademii Muzycznej. Już podczas studiów odnosił sukcesy występując w kraju i za granicą na międzynarodowych festiwalach tej miary co Jazz Jamboree. Współpracuje od lat z wybitnymi artystami wśród których są między innymi Kuba Badach, Grażyna Łobaszewska, Bronisław Duży, Henryk Gębalski.

Muzyk występuje obecnie z Jorgosem Skoliasem oraz koncertuje i nagrywa z zespołem "Golec uOrkiestra", z którym 19 sierpnia 2002 roku pożegnał Ojca Świętego koncertem na lotnisku w Balicach. Grupa braci Golców nie jest pierwszym zespołem spod znaku muzyki popularnej w którym występuje Grzegorz Kapołka. Już w 1985 roku podjął współpracę z Irkiem Dudkiem nagrywając pierwszą płytę "Irek Dudek N 1" oraz "Nowa Płytę"

Grzegorz Kapołka nagrywa także płyty solowe, cieszące się uznaniem zarówno krytyków jak i publiczności. Jego album "Blue Blues" uznany został przez magazyn "Muzyk" najlepszą kiedykolwiek nagrana płytą bluesową w Polsce. Na krążku "Blue Blues II" gościnnie pojawił się najwybitniejszy polski trębacz jazzowy - Tomasz Stańko. Dzięki obu tym płytom artysta wygrał dwukrotnie plebiscyt "Gitarowy Top" organizowany przez prestiżowy magazyn "Gitara i bas" zdobywając pierwsze miejsca w kategoriach muzyk i płyta roku. Pisząc o dorobku fonograficznym gitarzysty trudno pominąć CD "Mr DJ" nagrany z wybitnym amerykańskim wirtuozem Frankiem Gambale, muzykiem zespołu Chick'a Corei, a także pedagogiem, u którego lekcje pobierał lekcje sam mistrz gitary rockowej Steve Morse grający w legendarnej grupie "Deep Purple". Styl gry oraz utworów Grzegorza Kapołki następującymi słowami opisał w magazynie "Gitara i Bas" Krzysztof Kuczkowski: ... G. Kapołka umiejętnie łączy precyzję melodyczną ze zdecydowaniem rockowego ataku, mnoży pasaże godne nielichych wymiataczy". Według tego samego krytyka grę artysty cechuje "zaakcentowanie pokrewieństwa bluesa i jazzu, ale ubarwionego potężną dawka rockowego zapamiętania. Stąd trudno umieścić tego muzyka w określonej szufladce, co też ma swoją dobrą stronę, bo w każdej z nich będzie mu dobrze." Wobec takich recenzji pozostaje zaprosić wszystkich gitarzystów rytmicznych i solowych bez względu na preferencje muzyczne i stopień zaawansowania, którzy pragną pogłębić swoje wiedzę na temat kompozycji, aranżacji, tworzenia akompaniamentu i partii solowych, a także nowoczesnych technik gry na gitarze rockowej i nie tylko, ponieważ zwolennicy najcięższej muzy też znajdą coś dla siebie. Do czynnego i biernego udziału w zajęciach zapraszamy także basistów, perkusistów oraz nauczycieli muzyki i gry na instrumencie, jako że wiedza i doświadczenie zaproszonego gościa znacznie wykracza poza tematykę stricte gitarową.


Źródło: Świat Gitary


Grzegorz Kapołka Quartet BLUE BLUES II

Listing: Honky Tonky; New Time; Maybe For Baby; Elegant Blues; Idą; Może Jutro; For John Scofield; Przechodzą; For Rory Galagher; Umma Bumma; Fajla; Secret Place

Skład: Grzegorz Kapołka - gitara; Tomasz Pala - piano; Dariusz Ziółek - gb; Grzegorz Poliszak - perkusja. Gościnnie: Ewa Uryga, Tomasz Stańko, Kuba Badach, Bronek Duży, Henryk Gembalski, Darek Janus.

Wydawca / dystrybucja: E-Media.

"Blue Blues II", to kolejna płyta autorska Grzegorza Kapołki, śląskiego gitarzysty i kompozytora, który popularność zdobył głównie dzięki nagraniom z zespołem YOUNG POWER, a także z wykonawcami "z innej półki": SHAKIN' DUDI i GOLEC U'ORKIESTRA, oraz jako gitarzysta akompaniujący Grażynie Łobaszewskiej i Ewie Urydze. Płyty autorskie G. Kapołki: "I'm Believing" (1996) i zwłaszcza "Blue Blues" (1999) każą inaczej patrzeć na dorobek tego gitarzysty, widząc w nim konsekwentne dążenie do muzycznej samowystarczalności i oryginalności. Na "Blue Blues II" G. Kapołka prezentuje się jako gitarzysta dojrzały i inteligentny. Melanż bluesa, rocka i jazzu świadczy o wszechstronności warsztatowej i technicznej. Przy tym jest to muzyk żywiołowy, dowcipny (For John Scofield) i pomysłowy. Stąd przegląd ciekawych brzmień gitarowych: od klasycznych jazzowych po sound rasowych wymiataczy (Maybe For Baby), i rytmów: od boogie (For Rory Galagher) po tango (Umma Bumma). Warte podkreślenia, że G. Kapołkę solidnie wspierają dobra, równa sekcja i zaproszeni na płytę goście, jak choćby Tomasz Stańko (Secret Place). Ja chciałbym jednak zwrócić szczególną uwagę na wykonawstwo Kuby Badacha. Jego największe atuty, to niezwykły timbre głosu przypominający trochę pamiętne wokalizy Marka Ałaszewskiego (KLAN) i sugestywna, wyrazista interpretacja (Idą).


****1/4


Krzysztof Kuczkowski

Źródło: Gitara i Bas (2001/4)


Grzegorz Kapołka BLUE BLUES II

Właśnie ukazała się reedycja płyty Grzegorza Kapołki "Blue Blues". Wydana w 1999 roku płyta, rozeszła się błyskawicznie i od dawna była niedostępna. Zdążyła jednak narobić sporo "szumu". Zdobyła wielkie uznane fachowców i zebrała entuzjastyczne oceny. W recenzji zamieszczonej w marcu 2000 roku przez wysoko ceniony miesięcznik MUZYK, została określona przez Piotra Kałużnego jako najlepsza płyta bluesowa nagrana kiedykolwiek w Polsce. Zainteresowanie jakie budziła i budzi nadal, stało się zapewne powodem ponownej jej edycji przez firmę BOX MUSIC, działającą ramach koncernu POMATON - EMI. Wydanie w strukturze takiego potentata budzi nadzieję na właściwą dystrybucję. Wszystko wskazuje na to, że płyta będzie wreszcie dostępna. Jest to więc dobry moment na jej zarekomendowanie.

Samego Grzegorza Kapołki nie trzeba specjalnie przedstawiać. Ten wybitny wirtuoz gitary, muzyk o wielkim dorobku artystycznym jest znany jako jeden z filarów legendarnej formacji "Young Power", a także z udziału w kolejnych zespołach Ireneusza Dudka, współpracy z Tomaszem Stańką i licznymi gwiazdami polskiej wokalistyki. Również, jako lider - cieszącego się dużym uznaniem także poza granicami Polski - zespołu Grzegorz Kapołka Band. Ostatnie lata przyniosły wzrost jego aktywności i towarzyszącego jej zainteresowania jego osobą oraz uznania jakim się cieszy. Jednym z dowodów tego uznania jest fakt, że przez prestiżowy miesięcznik GITARA I BAS został - na podstawie głosów czytelników - uznany Bluesowym Gitarzystą Roku 2001.

Od ponad pięciu lat funkcjonuje GRZEGORZ KAPOŁKA TRIO, w którym obok lidera grają: basista o perfekcyjnym warsztacie, wybitny muzyk i pedagog - Dariusz Ziółek oraz wspaniały perkusista o oryginalnym, indywidualnym stylu i niebywałej muzykalności - Ireneusz Głyk. Rzadko się zdarza, aby zespół złożony z tak wielkich indywidualności był tak trwały i osiągał tak wspaniałe efekty.

To właśnie w tym składzie została nagrana płyta "Blue Blues". Poza jedną kompozycją Dariusza Zółka, złożona jest z utworów Grzegorza Kapołki, który dał się tu poznać również jako świetny kompozytor. Nieco zabawne jest to, że płyta jest powszechnie postrzegana jako typowo bluesowa. Tymczasem - tak naprawdę - jest ona tyleż bluesowa co i jazzowa. Oczywiście muzyka ta tkwi mocno korzeniami w tradycji bluesowej. O ile jednak tematy - choć brzmiące współcześne - mają charakter bluesowy, o tyle bardzo rozbudowane, skomplikowane strukturalnie partie solowe gitary, już tak jednoznacznie bluesowe nie są. Grzegorz Kapołka imponuje w nich nie tylko mistrzowskim opanowaniem instrumentu, lecz również dojrzałością i wrażliwością artystyczną. Stosuje bardzo szeroką gamę brzmień, rozwiązań melodycznych i harmonicznych, niekiedy zaskakujących, odległych od typowo bluesowej prostoty. Te solówki są niemal odrębnymi kompozycjami, charakteryzującymi się finezją i wyrafinowanym, jazzowym smakiem. Godną podkreślenia cechą jest ich indywidualny charakter. Styl Grzegorza Kapołki jest w pełni oryginalny i choć przywodzi na myśl skojarzenia z wielkimi gwiazdami jazzowej gitary, nie można wiązać go z żadnym konkretnym nazwiskiem lub kierunkiem. Jest on muzykiem bardzo wszechstronnym, grającym w sposób bardzo różnorodny. Ta cecha powoduje, że płyty słucha się z dużym zainteresowaniem, bez żadnych oznak znudzenia. Zróżnicowany charakter utworów, które jednak są wzajemnie spójne, daje wefekcie niezwykle ciekawą całość, brzmiącą nowocześnie i świeżo.

Niejako kontynuacją płyty "Blue Blues", jest wydana w roku 2001 płyta "Blue Blues II". Dowodem uznania dla Grzegorza Kapołki i zainteresowania jakie wzbudziła pierwsza część, jest fakt przyjęcia zaproszenia do udziału w jej nagraniu przez takich muzyków jak: Tomasz Stańko, Henryk Gembalski, Bronisław Duży, Ewa Uryga, i Kuba Badach. Przez wspomniany wyżej miesięcznik GITARA I BAS została ona uznana za Bluesową Płytę Roku 2001. Być może i ona doczeka się reedycji.


Michał Walczuk

Źródło: blues.pl


Grzegorz Kapołka BLUE BLUES II

Światek bluesowy ma się dobrze. Niedawno był festiwal tej muzyki w Kraśniku i sądząc po zdjęciach, słuchacze się nie nudzili. Zresztą zespoły legendarne dla tego gatunku ciągle istnieją i wydają nowe płyty. W jednym z takich zespołów gra Grzegorz Kapołka. Ten gitarzysta współpracował z różnymi muzykami naszej sceny jazzowo-bluesowej. Jest to kolejna autorska, produkcja śląskiego muzyka. Do studia zostali zaproszeni: Ewa Uryga, Kuba Badach, Tomasz Stańko, Bronek Duży, Henryk Gembalski oraz Darek Janus. Zespół Grzegorza Kapałki tworzą Darek Ziółek - bas, Tomasz Pala - piano i Grzegorz Poliszak -perkusja. Utwory zawarte na płycie oscylują w okolicach bluesa, a właściwie pokazują jak różne posiada on odcienie. Pierwszy, dowcipny nieco utwór Honky Tonky, jest prosty w budowie i pełen energii. Drugi, bardziej osadzony, jest popisem nie tylko solisty ale także sekcji rytmicznej, która daje mu solidne wsparcie. Solo "popełnił" tutaj także basista, dając popis smaku i wyczucia stylu. Motoryczny Maybe for Boby powoduje, że jadąc samochodem, noga sama wciska pedał gazu. Od utworu Elegant Blues rozpoczyna się piosenkowy fragment płyty. Stylowe "zaśpiewki" Ewy Urygi najlepiej świadczą o słuszności wyboru Kapałki - on wiedział, kto powinien zaśpiewać ten utwór. Choć uczciwie trzeba przyznać, że bardziej podobał mi się fragment śpiewany tekstem, niźli drobne improwizacje, na słowach refrenu. Dużo smaku i czaru następnej dodaje ciepły i delikatny głos Kuby Badacha. Może jutro jest chyba najmniej ciekawym utworem na płycie. Jest to jednak chwilowe załamanie. Następna kompozycja może również służyć za wzorcową zwłaszcza pod względem sekcji rytmicznej. Po nim mamy znów okazję posłuchać efektów współpracy zespołu z Kubą Badachem. Nieco naiwny jest temat For Rory Galagher. Są to jednak pozory. Utwór jest zagrany z niezłym czadem, kolejny utrzymany nieco w klimacie latynoamerykańskim po prostu "żre".
Dwa ostatnie to bardzo "klimatyczne" kawałki. Do refleksji skłania zwłaszcza Secret place. Ta bardzo relaksująca kompozycja, stanowi odpowiednie podsumowanie płyty.
Celowo pomijałem osobę Grzegorza Kapołki w tych krótkich opisach poszczególnych utworów. Przyznam, że jego twórczość nie była mi zbyt znana wcześniej. Niemniej muszę otwarcie to stwierdzić, że jego solowy album zrobił na mnie kolosalne wrażenie - jego gra i twórczość są bardzo elastyczne, lecz pełne smaku i elegancji. Podkreślić należy też, znakomitą grę pozostałych muzyków, a w szczególności basisty - Darka Ziótka oraz Tomasza Stańki. Album jest zróżnicowany i dzięki temu wart polecenia szerokiej rzeszy słuchaczy, nie tylko fanom bluesa. W mojej płytotece znalazł się na naprawdę "górnej półce".


Donat Zamiara

 
 

Grzegorz Kapołka Trio BLUE BLUES

Listing: For Steve Ray; Fix Fax; Funny Town; Blue Blues; New In G; Zucchero; For John Lee; Ach, te Saloniki; Beautifull Night Blues; Warsaw Song (Old Song)

Skład: Grzegorz Kapołka - gitary; Dariusz Ziółek - gb; Ireneusz Głyk - perkusja.

Wydawca: Box Music. Dystrybucja: Pomaton EMI

Wracamy do ubiegłorocznej płyty Grzegorza Kapołki, zawierającej materiał nagrany w maju 1999 roku w Music Project Studio w Katowicach. Krążek ten, wraz z recenzowanym już na naszych łamach albumem "Blue Blues II" nagranym przez Grzegorz Kapołka Qurtet, stanowi bodaj najbardziej znaczącą w ostatnich latach propozycję w obszarze szeroko pojętego rodzimego bluesa. Tak jak na "Blue Blues II" znalazły się kompozycje inspirowane stylem gry Johna Scofielda i Rory Galaghera, tak na "Blue Blues" Kapołka przywołuje innych mistrzów: Steve RayVaughana i Johny Lee Hookera. Album otwiera gęsty od zawiesistych brzmień utwór For Steve Ray, potem "szczypany" blues Fix Fax i Funny Town, będący eksplozją dźwięków przesterowanej gitary... rockowej. Ano właśnie, G. Kapołka umiejętnie łączy precyzję melodyczną ze zdecydowaniem rockowego ataku, mnoży pasaże godne nielichych wymiataczy. Charakterystyczny jest tu tytułowy Blue Blues, który jako żywo przypomina historyjkę o doktorze Jekyllu i panu Hyde - utwór rozpoczyna bowiem subtelny jazz-gitarzysta, a kończy wymiatacz, którego nie można wprost odłączyć od pieca. Na płytach G. Kapołki mamy zatem zaakcentowanie bliskiego, i jakby nie kwestionowanego pokrewieństwa bluesa i jazzu, ale ubarwionego potężną dawką rockowego zapamiętania. Stąd trudno umieścić tego muzyka w określonej szufladce, co też ma swoją dobrą stronę, bo w każdej z nich będzie mu dobrze. Na "Blue Blues" zwraca uwagę sekcja rytmiczna. Praca basisty, Dariusza Ziółka, obfituje w świetne technicznie, melodyjne solówki (Blue Blues, New in G, Ach, te Saloniki), a basista razem z perkusistą, Ireneuszem Głykiem, tworzą doskonale rozumiejący się tandem, zapewniający gitarzyście nienaganną pulsację, bezbłędnie utrzymujący niezawodny rytm.


*****


Krzysztof Kuczkowski

Źródło: Gitara i Bas (2/02)


Grzegorz Kapołka BLUE BLUES

Wielki prezent zrobił wszystkim bluesfanom śląski gitarzysta Grzegorz Kapołka. Nagrał z pomocą basisty Dariusza Ziółka i perkusisty Ireneusza Głyka płytę, którą oceniam najwyżej z wszystkich znanych mi krążków powstałych w kraju w orientacji bluesowej. To wielkie wydarzenie fonograficzne zostało osiągnięte zadziwiająco skromnymi środkami. Kompozycje stanowią bowiem formy wyłącznie instrumentalne, zrealizowane przy pomocy dwóch gitar i perkusji, co jest w tej stylistyce jakimś ewenementem.
Nieobecność głosu wokalnego nie odczuwa się jednak jako braku, a przeciwnie, traktuje się jako w pełni udany przykład omijania schematycznych oczekiwań. Następną niespodzianką, jeszcze bardziej zadziwiającą, jest fakt, iż album określony przeze mnie bluesowym, faktycznie niewiele ma wspólnego z klasycznymi wizerunkami tej muzyki. A jednak... zawiera on więcej bluesowego idiomu niż tuzin płyt wygranych pozornie z poszanowaniem tradycyjnych reguł, a mimo to, pozbawionych zupełnie jego istoty i przesłania. W sposobie organizacji gry tria zauważa się odwołania do ostatnich dokonań Scotta Hendersona i Robbena Forda. Ci dwaj stworzyli jakąś furtkę pozwalającą odejść od pewnych ograniczeń gatunku, przy równoczesnej kontynuacji jego zdobyczy. Więcej jest więc tu technicznych rozwiązań, więcej kompilacji stylistycznych, więcej zróżnicowanego materiału skalowego oraz więcej nowatorskich rozwiązań w tworzonej narracji. Muszę się przyznać, iż sam, będąc raczej współczesnym tradycjonalistą w pojmowaniu wartości bluesowych, z satysfakcją słucham wypowiedzi trio Kapołki, mającego odwagę nie tylko przełamywać bariery muzyki afrykańsko-europejskiej ale jednocześnie osiągać podczas tych czynów efekty odpowiadające swego czasu odkryciom Muddy Watersa. Zarejestrowanych zostało osiem utworów lidere, jedno jego opracowanie piosenki "Warsaw Song" oraz kompozycja Dariusza Ziółka "Ach te Saloniki", co w sumie złożyło się na powstanie dekalogu bluesowego najwyższej próby. Każdy z interpretatorów nie tylko imponuje wspaniałymi umiejętnościami instrumentalnymi ale, co ważniejsze ujawnia serce i duszę osoby rozumiejącej sens archetypu współczesnej muzyki nieklasycznej. Co jeszcze bardzo ważne, także realizatorzy nagrań wspaniale zarchiwizowali te walory przyczyniając się do niewątpliwego sukcesu artystycznego krążka.


Piotr Kałużny